Seriale na jesienne i zimowe wieczory

ulubione seriale na jesienne i zimowe wieczory

 

SUITS

 

 

„Suits” czyli „W garniturach”. Od niego wszystko się zaczęło. Nigdy nie przepadałam za serialami. Uważałam, że traci się na nie za dużo czasu. Ale kiedy dowiedziałam się, że jest jakiś dobry serial o prawnikach, to musiałam się skusić! Jako studentka prawa musiałam go poznać, prawda? Pracę u Harveya Spectera w kancelarii adwokackiej na Manhattanie zdobywa Mike Ross, który posiada nie tylko niezwykłą inteligencję, ale i niesamowitą pamięć fotograficzną. Problem jest tylko jeden – nie skończył on studiów prawniczych, a wymogiem firmy jest ukończenie prawa na Uniwersytecie Harvarda. Suits to mój serial numer jeden. Mike Ross i Harvey Specter zdobyli moje serce od pierwszego odcinka. O Donnie Paulsen nawet nie wspominam. Uwielbiam tę kobietę! :) Bardzo podoba mi się też muzyka z tego serialu, ta z intro również.

 

ORANGE IS THE NEW BLACK

 

 

O Orange is the new black słyszałam wiele dobrych opinii, ale tematyka kobiecego więzienia nie do końca mnie interesowała. Dopiero po rekomendacji Fashionelki zdecydowałam się dać mu szansę i obejrzeć pierwszy odcinek. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba! Oczywiście nie skończyło się na tym jednym, od razu włączyłam kolejne.  Mąż praktycznie od razu zainteresował się co nowego oglądam. Wystarczyła chwila… i już nie odszedł od laptopa. ;) I tym sposobem resztę sezonów obejrzeliśmy razem. Historia Piper Chapman i innych osadzonych jest niewiarygodnie wciągająca. Z ciekawością obserwuje się jak z biegiem czasu zmieniają się ich upodobania czy pragnienia. Więzienne życie sprawia, że zmienia się ich tok myślenia oraz wszystko w co dotąd wierzyły. Często same siebie zaskakują do czego są zdolne. Nie brakuje tu też personelu więzienia, który stara się utrzymać to wszystko w ryzach. Pytanie czy im się to uda? Całość okraszona jest nie tylko dobrym humorem, ale i dramatycznymi wydarzeniami, które sprawią, że w oku zakręci się łezka. Orange is the new black naprawdę warto obejrzeć.

 

13 REASONS WHY

 

 

„Trzynaście powodów” na długo pozostanie w mojej pamięci. Fabuła serialu jest dosyć mroczna i wstrząsająca. Opiera się na 13 kasetach magnetofonowych, na których Hannah Baker nagrała powody swojego samobójstwa. Trafiają one do jednego z jej szkolnych znajomych. Clay Jensen w każdym odcinku odsłuchuje jedną z nich. Historia jest mocna już przez sam fakt odebrania sobie życia przez młodą dziewczynę. Jednak ważne w nim jest również ukazanie skutków braku wrażliwości, znieczulicy i nieumiejętności rozmowy – mówienia o swoich emocjach czy słuchania innych osób. Uświadamia jak często niesłusznie oceniamy siebie nawzajem, wrzucamy innych do jakieś szufladki tylko na podstawie jednej plotki puszczonej w obieg. Pokazuje jak często nawet dorośli ludzie zamiatają problem pod dywan, zamiast go rozwiązać. Porusza bardzo wiele ważnych kwestii i zdecydowanie daje do myślenia. Serial powstał na podstawie książki „Thirteen Reasons Why” Jaya Ashera.

 

LUCYFER

 

 

O tym serialu dowiedziałam się od swojej przyjaciółki Anety. Jego głównym bohaterem jest tytułowy Lucyfer. Upadły anioł, któremu znudziła się funkcja Władcy Piekieł. W związku z tym postanowił zrobić sobie wakacje w Los Angeles. Okazało się, że bycie właścicielem luksusowego klubu nocnego również nie było dla niego wystarczające. Postanowił zacząć wymierzać ludziom sprawiedliwość. Współpraca z policjantką Chloe Decker? To zdecydowanie coś dla Lucifera Morningstara, Uwielbiam ten serial za świetny humor, idealnie trafiający w mój gust. Kolejnym plusem jest znakomita muzyka. Dodatkowo Tom Ellis w swojej roli wypada naprawdę fanastycznie.  Sprawia, że nie potrafię nie lubić Lucyfera. To jest dla mnie niewykonalne. Na koniec jeszcze zdradzę, że jest z niego prawdziwy diabełek, więc serial jest troszeczkę niegrzeczny. ;)

 

FRIENDS

 

 

„Przyjaciele” to już serial nieśmiertelny. Ludzie oglądają go dziesiątki razy. Znają prawdopodobnie wszystkie kwestie na pamięć, a i tak nie mają dość. Jednak długo byłam nastawiona do niego negatywnie. Miałam okazję obejrzeć kilka losowych odcinków w telewizji, ale nie rozumiałam jego fenomenu. Nie pojmowałam czym się inni zachwycają. Niby komedia, a jakoś mnie nie bawił. Nawet fragmenty w odcinkach Arleny Witt mnie nie przekonały! Aż w końcu trafiłam na Warsaw Games Week, gdzie wzięłam udział w pewnym krótkim trunieju. Polegał on na tym, że razem z dwoma innymi uczestnikami miałam zagrać w nową grę „Wiedza to potęga”. I wiecie co? Większość pytań na jakie trafialiśmy dotyczyły właśnie tego serialu! Wkurzałam się, bo oczywiście byłam totalnie zielona. Strzelałam za każdym razem. Stwierdziłam, że tak dalej być nie może i po powrocie do domu zaczęłam oglądać „Friends” od pierwszego odcinka.

….I się zakochałam!

Serial ma aż 10 sezonów, ale warto zaznaczyć, że każdy odcinek trwa jedynie 20 minut. Gdybym tylko mogła to bym chyba obejrzała wszystkie na raz. A Kotka Śmierdziuszka będę uwielbiać już do końca swojego życia!

 

BLACK MIRROR

 

 

Kolejny serial, po który sięgnęłam za sprawą Fashionelki. Każdy odcinek to inna historia. Ale każdą z nich pokazuje w jaka stronę idzie rozwój naszej cywilizacji. Wszystko jest przedstawione w sposób karykaturalny. Jednak niektóre sytutacje są naprawdę chorę. Przy pierwszym odcinku aż zrobiło mi się niedobrze. Byłam totalnie wstrząśnięta. To zdecydowanie pozycja dla ludzi o mocnych nerwach. Daje mocno do myslenia, a właśnie takie produkcje lubię najbardziej. Najbardziej spodobał mi się pierwszy odcinek trzeciego sezonu, jednak pozostałe także były naprawdę dobre. I coś mi się wydaje, że po obejrzeniu tego serialu na pewno zakleicie kamerkę w swoim laptopie….

38 komentarzy

  1. Z wymienionych przez Ciebie oglądałam wszystkie sezony Orange is the New black – nie każdemu się na pewno spodoba, ale dla mnie był naprawdę świetny. Trzynaście Powodów również obejrzałam, nawet z zaciekawieniem, choć nie był to serial najwyższych lotów jeśli chodzi o fabułę. Zostając przy NetFlixie to dodałbym do listy Stranger Things oraz Królową.

  2. Pierwszy odcinek „Black Mirror” jak na razie mnie mocno zniechęcił. Teraz obejrzałam sobie pierwszy sezon „Mostu nad Sundem” i jestem zachwycona :) Zaczęłam też „Better call Saul” – polecam, jeśli ktoś lubił Breaking Bad, ale wkurzali go główni bohaterowie. I na jesień bardzo bardzo nowa Ania <3

  3. Żadnego z wymienionych przez Ciebie seriali nie oglądałam, ale zaciekawił mnie „Orange is new black”. Tytuł tego serialu słyszałam już wielokrotnie, ale dopiero od Ciebie dowiedziałam się, o co w nim chodzi. Może sprawdzę, jak uporam się z „Belfrem” :-)

  4. ,,13 powodów’’ rzeczywiście na długo zostaje w pamięci. Dawno obejrzałam, ale do teraz pamiętam (zwłaszcza te ostatnie odcinki), które były przerażające. :( Z pozoru proste rzeczy, potrafią nam siąść na psychice. Serial uczy, że każdy ma zupełnie inny poziom wrażliwości, dla kogoś błahy powód a dla kogoś wielki dramat.

  5. Kurczę, od kilku lat kusi mnie, by nadrobić Przyjaciół. Niby kiedyś się to oglądało za dzieciaka w telewizji, ale tak jakoś tego za dobrze nie pamiętam. Szczególnie że uwielbiam wracać do starszych produkcji. Ostatnio w wolnych chwilach oglądam Full House (mocno polecam!) oraz chciałbym się zabrać za oryginalną Dynastię, ale to może być ciężkie zadanie ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *