Maria Ulatowska – Domek nad morzem

Już od podstawówki wiedziałam czym chcę się zajmować w przyszłości. Miałam precyzyjnie ułożony plan, którego inni rówieśnicy mi zazdrościli – szczególnie ci, którzy jeszcze w liceum nie wiedzieli co chcą dalej robić. Szczerze mówiąc, ja sobie wręcz przeciwnie. Zdawałam sobie sprawę, że jest on trochę jak domino. Jedna kostka się przewróci i całość w jednej chwili ulegnie zniszczeniu. Stworzyłam w głowie idealny obrazek swojego świata, nie biorąc pod uwagę, że coś może pójść nie tak z przyczyn niezależnych ode mnie. Wiedziałam, że istnieje taka możliwość, ale nie przyjmowałam tego do swojej świadomości. Wychodziłam z założenia, że musi mi się udać i nie ma innej opcji. I wiecie co? Nadal tak uważam. Ale nie przewidziałam jednego. Nie spodziewałam, że życie sprowadzi mnie całkowicie na ziemię pokazując, że moje życie po spełnieniu najważniejszego dla mnie marzenia nie będzie wyglądało tak, jak miało, zgodnie z moimi wyobrażeniami. Dla mnie to był cios prosto w serce.

 

Wiecie dlaczego nie zazdrościłam sobie, że miałam tak skrupulatnie ułożony plan? Z jednego powodu – nie miałam żadnej alternatywy. To było jedyne, co chciałam robić. Nic innego nie wchodziło w grę. I wiedziałam, że w momencie, gdy coś pójdzie nie tak, będę miała ogromny problem. Nie będę wiedziała co ze sobą zrobić. To jest negatywna strona tego, że od początku tak uparcie wiem czego chcę. To ja zazdrościłam innym, że nie mogą zdecydować spośród wielu możliwości i tego, że chcieli próbować wielu rzeczy. Ja wiedziałam, że nic innego nie da mi takiej satysfakcji jak to, co chciałam robić od zawsze. A teraz życie dało mi pstryczka w nos i postawiło przed wyborem – spełnię marzenie, które będzie od mnie wymagało wyrzeczeń na jakie nie jestem kompletnie gotowa, albo poszukam sobie alternatywy, która nie da mi nigdy całkowitego spełnienia. A czas do podjęcia decyzji kurczy się nieubłaganie.

 

Podczas jednej z rozmów z bliską mi osobą z całą pewnością stwierdziłam, że jak teraz zrezygnuję i nie spełnię tego marzenia to czuję, że już go w swoim życiu nie zrealizuję. Zaśmiałam się przy tym, że zawsze powtarzałam tekst, że życia mi zabraknie na spełnienie wszystkich moich marzeń, ale nigdy nie pomyślałam, że mogłoby chodzić właśnie o te najważniejsze. W odpowiedzi usłyszałam, że moje myślenie jest błędne, bo nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń i w tym konkretnym przypadku również. Chociaż jeszcze miałam chwile zwątpienia – w jaki niby sposób? Po przedstawieniu przez mojego rozmówcę kilku z alternatyw, zdałam sobie sprawę, że faktycznie coś w tym jest. A niedługo potem trafiłam na książkę „Domek nad morzem” autorstwa Marii Ulatowskiej.

 

Główna bohaterka wspomnianej wyżej powieści – Ewa Brzozowska – była doświadczana przez życie od najmłodszych lat. Będąc małą dziewczynką utraciła mamę, a niedługo potem dziadków. Nie mogła oczekiwać większego wsparcia ze strony ojca, który nigdy nie dorósł do bycia rodzicem. Cały czas poświęcał swojej pracy wykładowcy historii na Uniwersytecie Warszawskim oraz czytaniu książek. I chociaż ponownie się ożenił to nie poprawiło sytuacji życiowej Ewy. Z wyjątkiem jednego – poznała dzięki temu Maćka – swojego przyrodniego brata, który stał się jej najlepszym przyjacielem.

 

Oboje przez jakiś czas współdzielili jeden pokój. Wówczas każdego wieczoru przed snem rozmawiali między innymi o własnych marzeniach. Ewa opowiadała mu o tym, że pragnęła w przyszłości urodzić córeczkę i posiadać domek nad morzem. Natomiast chłopiec planował zostać prokuratorem, ale mieszkać chciał w mieszkaniu w centrum miasta.

 

I chociaż ich drogi się w pewnym momencie rozeszły, nie utracili ze sobą kontaktu. Nawet kiedy byli od siebie daleko, to wciąż byli dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi. A czasami nawet ich zupełnie odmienne światy splatały się ze sobą. W tym czasie życie weryfikowało ich wybory oraz decyzje, które teoretycznie miały ich przybliżać do spełnienia swoich największych marzeń. Jednak czy faktycznie tak było? Może los jednak miał im do zaoferowania coś zgoła innego?

 

Zdanie znajdujące się na okładce książki trafnie opisuje o czym jest fabuła, a jednocześnie moją sytuację, w jakiej aktualnie się znajduję. Brzmi ono: „Opowieść o tym, jak spełniają się marzenia… choć nie zawsze tak, jakbyśmy tego chcieli.”. Często nasze życie nie wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli, ale może coś innego będzie dla nas lepsze, chociaż początkowo ciężko nam w to uwierzyć? Zawsze wychodziłam z przekonania, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Możemy marzyć, starać się realizować swoje plany i cele, ale warto brać na wszystko poprawkę, że nie zawsze nasze wyobrażenia będą zgodne z rzeczywistością. Ale to nie oznacza z góry, że gorsze! Może wręcz odwrotnie – los nakierowuje nas tak, żebyśmy spełnili wszystkie swoje marzenia, ale trochę w innej postaci niż się tego spodziewamy?

 

Nie spodziewałam się, że losy głównych bohaterów książki „Domek nad morzem” oraz ich marzeń potoczą się w taki sposób. Byłam szczerze zaskoczona jak odmiennie od naszych dziecięcych zamysłów może potoczyć się nasze życie, jednocześnie spełniając marzenia. Nie w momencie, kiedy tego oczekiwaliśmy, nie w taki sposób jak początkowo chcieliśmy, ale jednak! Nagle się budzimy i  dostrzegamy, że wszystko udało się osiągnąć! Nawet wtedy, kiedy przestaliśmy wierzyć, że to jeszcze możliwe…

 

Od tamtej rozmowy i po przeczytaniu książki Marii Ulatowskiej „Domek nad morzem” powoli staram się podjąć jak najlepszą decyzję, żeby moje życie wyglądało tak, jak zawsze tego chciałam, a jednocześnie, żebym spełniła to najważniejsze dla mnie marzenie.

 

15 komentarzy Maria Ulatowska – Domek nad morzem

  1. Nie sądziłam, że ta książka może zawierać w sobie taki przekaz. Zgarnę Ci ją z półki i przeczytam. I trzymam kciuki, aby to Twoje największe marzenie spełniło się, prędzej czy później. I wszystkie inne również <3

    AnetaWojtiuk.pl

    03.17.2017

  2. Piękny jest Twoje wpis. Taki szczery…
    Życzę Ci, aby spełniło się nie tylko to najważniejsze marzenie, ale też i wszystkie inne :-)

    Bardzo mnie zaciekawiłas, więc na pewno sięgnę po tę książkę.

    Pozdrawiam, Ania

    Ania (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)

    03.17.2017

  3. Bardzo ciekawy i dający do myślenia wpis :D

    Bartek

    03.17.2017

  4. Jestem ciekawa, czy moje marzenia się kiedyś spełnią… Zapewne wtedy, kiedy będę marzyć już kompletnie o czymś innym ;D Życzę Ci, żeby udało Ci się zrealizować wszystkie plany ;*

    Nihil Novi

    03.19.2017

  5. Marzenia potrafią się zdewaluować…

    Sławka

    03.19.2017

  6. Nic tak nie wciąga, jak szczerze opowiedziana historia! ):

    Czarna Skrzynka

    03.19.2017

  7. Twój wpis zacheca do sięgnięcia po tę książkę. zapowiada się bardzo ladna historia… wcześniej nic nie słyszałam o tym tytule

    Sarna

    03.19.2017

  8. Sytuacja bohaterów przypomniała mi w pewnym sensie moją. Ja marzę o centrum dużego miasta, a moja kobieta o domku gdzieś na uboczu. O kompromis bardzo trudno :)

    Szymon | pomensku

    03.19.2017

  9. Wiele książek jest po to by coś w Nas za kiełkować . Po Twojej recenzji napewno sięgnę po tą książkę. Życzę Ci spełnienia marzeń.

    Paulina

    03.20.2017

  10. Zawsze warto robić to czego się pragnie :) Ja nadal to odkrywam w sobie, a pozwalając sobie na robienie rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, wciąż odkrywam nowe pasje, które dają mi wiele satysfakcji i radości. Ale to wszystko dzięki mojemu Mężowi, który mnie zbudził do działania.

    Rosa Czyta

    03.21.2017

  11. Los jest nieprzewidywalny i czesto dzieje się zupełnie inaczej niż zaplanowaliśmy. Przepiękna jest okładka tej książki. Wygląda jak zdjęcie klifow w Gdyni.

    Kraszewska Marta

    03.21.2017

  12. Skusiłaś mnie tą książką :)

    Marta

    03.23.2017

    • Cieszę się bardzo! Miło w ogóle Cię tu u mnie widzieć Marta! :)

      Natasha

      03.24.2017

  13. Ale mnie zaintrygowałaś tą książką! Jestem bardzo ciekawa jak się skończyła ta historia:). Tez uważam, że jeśli czasem coś idzie nie po naszej myśli, to nie ma co rozpaczać, czy buntować się. Widać tak miało być. bardzo często kiedy minie trochę czasu od danego wydarzenia, zaczynam rozumieć czemu stało się tak, a nie inaczej.

  14. Dobry plan to podstawa, ale życie go weryfikuje;)

Skomentuj