Ken Kesey – Lot nad kukułczym gniazdem

 

Kiedy zaczęłam słuchać rapu, zauważyłam, że wielu z nich w swoich tekstach przytacza różnych autorów, tytułów książek czy cytaty z nich. I były to niebanalne książki. Żadne gnioty czy nie warte uwagi pozycje, lecz klasyki, które według mnie każdy człowiek, a przynajmniej mól książkowy powinien przeczytać.

 

To właśnie dzięki raperom trafiłam na dzieło Kena Keseya o intrygującym tytule „Lot nad kukułczym gniazdem”. Słysząc w utworze „Kinematografia”  wers Pelsona „Dla wielu to lot nad kukułczym gniazdem.” byłam ogromnie ciekawa, skąd takie porównanie i jaki temat porusza powyższa książka.

 

Aby narobić sobie dodatkowego smaku nie czytałam początkowo krótkiego opisu od wydawcy. Jednak bez tego się nie obyło, ponieważ po pierwszych stronach zadawałam sobie jedynie pytanie „co to ma być?”. Wobec tego postanowiłam jednak zapoznać się z fabułą, która na swój sposób mnie zainteresowała. A do tego doszedł jeszcze mój czytelniczy upór, aby skończyć zaczętą książkę i w ten sposób zapoznałam się z niesamowitym dziełem, które całkowicie zasługuje na miano klasyki.

 

„Jesteśmy szaleńcami z tego szpitala przy szosie, psychoceramikami, stukniętymi garnkami ludzkości.”

Historia pacjentów ze szpitala psychiatrycznego, widzianej oczami udającego głuchoniemego półindiania znanego wszystkim Wielki Wódz, z jednej strony ciekawi, lecz z drugiej przeraża. Nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze osoby pokroju siostry Ratched zwanej Wielka Oddziałową. Za to życie codzienne z innymi pacjentami szpitala jest nader fascynujące i pełne niespodzianek. Szczególnie kiedy do akcji wkracza irlandzkiego pochodzenia rudowłosy szuler, dziwkarz i zabijaka Randle Patrick McMurphy. Za jego sprawą psychicznie chorzy zdobędą się na odwagę, aby przeciwstawiać się siostrze Ratched. Odwagę, aby znowu zacząć się śmiać oraz walczyć o swoje prawa. Tylko czy to spodoba się pracownikom szpitala? I co jeżeli Wielka Oddziałowa nie będzie chciała wypuścić udającego wariata McMurphego dopóki nie uzna, że jest zdrowy? Czy w szpitalu uda się utrzymać ład i porządek?

 

„Lot nad kukułczym gniazdem” Kena Keseya to opowieść o zagubionym człowieczeństwie, o skutkach nietolerancji ze strony innych ludzi, o odizolowaniu od świata i sprawowaniu tyranii na niewinnych ludziach. A także o strachu przed wolnością a jednocześnie tęsknocie za normalnym życiem. Autor ukazał w książce zabiegi terapii elektrowstrząsowej oraz lobotomii i jak one wpływały na stan psychiczny i fizyczny pacjentów. Równocześnie pisarz ukazuje jak ważny jest w życiu śmiech czy choćby chwila samotności.

 

Niezwykle refleksyjną i skłaniającą do całkowitego skupienia książkę autorstwa Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem” polecam wszystkim, a wręcz pozwolę sobie na stwierdzenie, iż jest to dla wszystkich lektura obowiązkowa. Uważam, że każdy powinien poznać dzieło zaliczane do kanonu klasyki światowej literatury.

 

9 komentarzy

  1. Miałam chyba 15lat gdy czytałam tę książkę. Teraz niemal nic z niej nie pamiętam – jakieś szczegóły i osoby mi świtają np. Wielka Oddziałowa. Mimo, że wtedy mi podobała, teraz zastanawiam się czy faktycznie była taka dobra skoro wszystko wywietrzało mi z głowy na jej temat.

  2. Uwielbiam polski rap, zatem znam również „Kinematografię”. Mam ogromną ochotę na „Lot nad kukułczym gniazdem” – i na książkę, i na film. Jednak wersja papierowa ma pierwszeństwo, zatem… wypadałoby odwiedzić bibliotekę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *