Media społecznościowe a budowanie poczucia własnej wartości

Media społecznościowe a budowanie poczucia własnej wartości

 

Często słyszę negatywne opinie na temat Internetu. Również Emily Giffin w swojej najnowszej powieści pod tytułem „Wszystko, czego pragnęliśmy” poruszyła kwestię niewłaściwego wykorzystywania przez młodych ludzi mediów społeczniościowych, a dokładniej Snapchata. W stworzonej przez siebie historii ukazała, ile szkody może wywołać jedno kompromitujące zdjęcie, które zostało opatrzone rasistowskim tekstem. 

 

Ale wiecie, ja od zawsze wychodzę z założenia, że Internet nie jest zly, tylko trzeba umieć z niego korzystać. Owszem, istnieją osoby, których celem jest zrobienie komuś przykrości jedynie z zazdrości albo zbudowanie własnej pewności siebie poprzez stosowanie hejtu, popisywanie się przed kolegami i przekraczajanie kolejnych granic – jedynie dla chwili sławy, udawanego podziwu i szczycenia się tym, że ktoś się ich boi i czuje „respekt”. Jednakże ja chciałabym skupić się dzisiaj na tym, jak media społecznościowe mogą w sposób pozytywny wpłynąć na budowanie poczucia wlasnej wartości. 

 

Hejt nie tylko w Internecie!

 

Wyobraźcie sobie osobę, która jest hejtowana, ale w świecie realnym – przykładowo w szkole. Czuje się samotna i nie ma z kim porozmawiać. Rówieśnicy albo ją wyśmiewają albo są bierni – jednak pod żadnym pozorem nie chcą się z nią zadawać. Taka sytuacja sprawia, że jeszcze bardziej zamyka się w sobie i traci pewność siebie. To właśnie Internet może pomóc takiej osobie odnależć bratnią duszę, kogoś z kim może porozmawiać. Owszem, musi uważać na to z kim rozpoczyna konwersację i być pewna, że nikt nie podszywa się pod danego rozmówcę. Teraz media społeczniościowe są tak skontruowane, że ciężko być anonimowym i według mnie nie jest trudno poznać kogoś stuprocentowo „prawdziwego”.

Przyznam Wam szczerze, że sama byłam taką osobą – cichą, nieśmiałą i wyśmiewaną przez innych. I właśnie w Internecie szukałam wsparcia. Wiecie, że to właśnie wtedy poznałam między innym Natalię z bloga Książkowe kocha nie kocha? Znamy się od około 12 lat, a dopiero teraz dowiedziałam się, że ona również miała w szkole problemy związane z hejtem! To był dla mnie szok, bo poznając Natalię ani przez chwilę nie pomyślałam, że może mieć podobne problemy do moich. Rozmawiałyśmy o wszystkim, ale nie o tym co się dzieje w relacji my – inni uczniowie.

 

Poznając kolejne osoby poprzez media społeczniościowe wzrastała we mnie poczucie własnej wartości. W głowie pojawiała się myśl „jednak da się mnie lubić! Po prostu w swoim mieście nie spotkałam osób podobnych do mnie!”. Zaczęłam coraz bardziej się otwierac, żeby za chwilę zamknąć się spowrotem po jakiejś nieprzyjemnej sytuacji mającej miejsce w szkole. W końcu poznałam swojego pierwszego przyjaciela… przez gadu-gadu. Mieszkał w tym samym mieście, a nawet chodziliśmy do tej samej szkoły! Przed dłuższy czas jednak jedynie ze sobą pisaliśmy. Ale podczas jednego ataku ze strony hejtera stanął po mojej stronie. Nie cofnął się nawet, gdy inni zaczęli Go wyśmiewać. Wiedziałam, że to jest prawdziwy przyjaciel, na którego zawsze będę mogła liczyć.

 

W końcu poznałam kolejną do dziś ważną dla mnie osobę, która w takim stopniu pomogła mi zbudować poczucie własnej wartości, że nic już nie było w stanie tego zburzyć. Nauczyłam się dostrzegać swoją kobiecość – uwierzyłam w to, że mogę się komuś spodobać jako kobieta! Uwierzyłam jeszcze bardziej w swoje marzenia i nabrałam siły, aby walczyć o swoje. Jeszcze w większym stopniu stałam się osobą niezależną, która nie potrzebowała kolejnych znajomości, aby czuć się dobrze sama ze sobą.

 

Poszłam do liceum i powoli stawałam się otwarta na ludzi ze szkoły – chociaż podczas pierwszego kontaktu do dzisiaj jestem lekko wycofana i nieufna.  Zaczęło się w moim życiu naprawdę układać – poznałam swoich pierwszych przyjaciół. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto zadawać się z byle kim, aby tylko mieć towarzystwo. Nie zapomniałam tez o swoich internetowych przyjaciołach. Z biegiem lat nawet kilometry przestały być barierą i zaczęliśmy się spotykać. Wiecie jaką radość sprawiła mi jedna internetowa przyjaciółka, która przejechala ponad 400 km, aby być na moim ślubie? To było nasze drugie spotkanie!

 

Media społecznościowe tworzą również wartościowi ludzie!

 

Trzeba pamiętać, że media społecznościowe tworzą przede wszystkim ludzie. Osoby, które w realnym świecie czują się samotne właśnie tam mogą poznać kogoś, kto wysłucha okaże zrozumienie i podzieli się dobrą radą. Internet może stać się azylem dla osoby nieśmiałej, która ma problemy z nawiązaniem relacji face to face. To doskonałe narzędzie, dzięki którym można pozbyć się kompleksów. I nie piszę tu o zdobywaniu kolejnych polubień pod zdjęciem czy komentarzy w stylu „super wyglądasz”- w szczególności, że teraz najcześciej to nie są szczere słowa tylko działanie bota. Mam na myśli możliwość poznania poprzez media społecznościowe naprawdę wartościowych ludzi, którzy pomogą nam pokonać własne słabości i podnieść się, kiedy upadniemy.

 

Prawdą jest to co napisał Kuba (@poeta_introwertyk) na blogu Pauliny – „Myślę, że będąc ofiarą hejtu należy zwrócić się do swoich przyjaciół, znajomych, osób najbliższych i spędzić z nimi chwilę czy dwie. To według mnie najlepsze lekarstwo”. Jednak, gdy takich nie mamy takich osób w realnym świecie, może się okazać, że Internet i media społecznościowe okazą się dla nas najlepszą deską ratunku.

 

Jasne, trzeba pamiętać o zachowaniu balansu między życiem w sieci, a tym realnym. Ale to właśnie media społeczniościowe mogą pomóc komuś w lepszej adaptacji w świecie rzeczywistym. Tak było u mnie. To osoby poznane w Internecie nauczyły mnie jak zawierać znajomości po za nim. Jak być pewniejszą siebie i podążać przez życie z podniesioną głową i szczerym uśmiechem na twarzy. Dzięki nim nauczyłam się kolorować swoją codzienność i poznałam smak szczęścia.

Zgadzam się ze słowami Pauliny z bloga Mala czytelniczka, że „media społecznościowe służą nam nie tylko do celów rozrywkowych, ale mogą tez poważnie zaszkodzić komuś w życiu, więc trzeba się z nimi obchodzić rozsądnie.”. Dlatego uważam, że zamiast mówić na prawo i lewo o tym, jaki Internet jest zły, warto zacząć edukować ludzi – w szczególności tych młodych – w jaki sposób należy z niego korzystać.

 

A w temacie samego hejtu…

 

Nigdy nie przestańcie wierzyć w spełnienie waszych marzeń. Nawet tych największych bądź tych, które w pierwszej chwili wydają się Wam nieosiągalne. Nie rezygnujcie z nich! Nie traćcie wiary we własne możliwości i w to, że będziecie szczęśliwi. Życie się zmienia i w przyszłości mogą zdarzyć się tak wspaniałe chwile, o których nawet nie śnicie. Nie pozwólcie, żeby hejterzy kierowali Waszym życiem, albo wpływali na jego jakość.

 

Justyna z ŁapChwile napisała na blogu Pauliny bardzo mądre zdanie: „Podstawą walki z hejtem jest umiejętność własnego myślenia. I umiejętność ekspresji swojego zdania ponad zdanie innych. Bo nawet jeśli 1000 osób nazwałoby mnie dziwką, JA wiem, że nią nie jestem. I to powinno mi wystarczyć”.

 

Pamiętam jak w podstawówce rówieśniczki sprawiły mi przykrość stwierdzając, że ubieram się staroświecko. Wychowawczyni zabrała mnie wówczas na rozmowę w cztery oczy i zapytała czy lubię tę sukienkę którą mam na sobie, czy mi się ona podoba. To była jedna z moich ulubionych sukienek – dodatkowo w kolorze niebieskim! W związku z tym przełykając łzy odparłam, że tak, bardzo. Na co moja wychowawczyni odparła, że prawidłowo, bo jest naprawdę śliczna, ale najważniejsze właśnie, że mi się ona podoba i żebym nie dawała nikomu sobie wmówić, że jest inaczej. Tak więc, nie dajmy sobie wmówić, że to co mówią hejterzy jest prawdą. Bo nie jest!

 

Emily Giffin – Wszystko, czego pragnęliśmy

A jeżeli chcecie poczytać więcej na temat najnowszej książki Emily Giffin „Wszystko, czego pragnęliście”, która zainpirowała mnie to napisania tego wpisu, to zapraszam was TUTAJ. Na tej stronie znajdziecie między innymi fragment wspomnianej powieści.

 

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *