Drogi święty Mikołaju – Natasza Socha, Magda Mazur

Drogi święty Mikołaju

 

„Drogi święty Mikołaju”

 

Po książkę „Drogi święty Mikołaju” Nataszy Sochy i Magdy Mazur sięgnęłam dopiero w styczniu. Na początku ciąży tak kiepsko się czułam, że niewiele czytałam, a recenzji kompletnie nie byłam w stanie pisać. Wreszcie w styczniu powoli zaczęłam lepiej się czuć. Jednak tak naprawdę dopiero teraz jestem w stanie skoncentrować się i przedstawić Wam swoją opinię na temat tej świątecznej pozycji.

 

„Drogi święty Mikołaju” to książka powstała w wyniku współpracy debiutującej powieściowo Magdy Mazur i Nataszy Sochy, której książki bardzo lubię. W szczególności polecam wszystkim „Pokój kołysanek”. Chociaż za pozycjami pisanymi w duecie nie przepadam, to właśnie ze względu na Nataszę Sochę sięgnęłam po tę powieść. I nie żałuję. Autorki stworzyły naprawdę świetną pozycję na święta. Z jednej strony jej lektura jest bardzo  przyjemna, a z drugiej porusza kwestie, które są warte przemyślenia. Bohaterów powieści poznajemy w listopadzie, gdy powoli zaczyna się przedświąteczna gorączka. Jednak oni na głowie mają zupełnie co innego, niż przygotowania do Bożego Narodzenia.

 

Karolina, sędzia w sprawach rozwodowych, zaczyna dostrzegać coraz więcej słabych punktów w swoim związku z Karolem. Jej narzeczony jest leniwym artystą-bałaganiarzem, wiecznie trzymającym się maminej spódnicy oraz pieniędzy rodziców. Stanowi zupełne przeciwieństwo swojej partnerki, która ceni sobie porządek i marzy o niezależności. Na dodatek nagle pojawia się podejrzenie zdrady – tym razem nie w życiu zawodowym, a prywatnym.

 

Renata to atrakcyjna, czterdziestoletnia singielka, która ma za sobą dwa rozwody. Pracuje w agencji reklamowej, gdzie zaczyna romansować ze swoim szefem Tomaszem. Uważa go za idealnego kandydata na trzeciego męża. Obecna żona i dzieci nie stanowią dla niej przeszkody. Aby osiągnąć swój cel dopuszcza się do kłamstwa, które w pewnym momencie może okazać się jednak prawdą.

 

Matylda jest samotnie wychowującą matką dwunastoletniego Mikołaja. Martwi się o ich sytuację finansową. Coraz trudniej jest jej wiązać koniec z końcem, a potrzeby syna wciąż rosną. Chociaż sama ma mnóstwo problemów i wizja świąt ją przeraża, to pracodawca uraczył ją dyżurami w przedświątecznym pogotowiu telefonicznym, gdzie ma udzielać porad innym. Matylda tuż przez świętami dostaje pewną wiadomość, która może okazać się dla niej wybawieniem, o ile się naprawdę postara.

 

„Wigilie bywają różne. Rodzinne, samotne, wesołe i smutne. Bywają kolorowe i czarno-białe. Pełne śmiechu lub zadumy. Ale zawsze dają nadzieję.”

 

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia nie sprawiają, że nagle znikają problemy. Wręcz przeciwnie, zdarza się, że właśnie wtedy wszystko sypie się jak domek z kart. Wówczas świąteczne przygotowania stają się przykrym obowiązkiem, który nie sprawia nawet odrobiny radości. Ale mimo życiowych zawirowań warto postarać się spędzić czas świąt jak najlepiej, a przede wszystkim zgodnie z własnym sumieniem. Zamykając się w sobie niczego nie zdziałamy. Natomiast otwierając się na alternatywne rozwiązania być może niespodziewanie odnajdziemy klucz do rozwikłania naszych zmartwień i kłopotów.

 

Czasami też zdarza się tak, że chcemy, aby wszystko wyglądało perfekcyjnie, a tak się nie da. Pewnych sytuacji nie da się przewidzieć. Ani przedłużyć doby, aby ze wszystkim się wyrobić. Nigdy nie będzie idealnie, ale to wcale nie znaczy, że będzie źle. Wystarczy zachować balans, zastanowić się co tak naprawdę w święta jest najważniejsze i odnaleźć własną świąteczną magię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *