Dwie połówki czy dwie całości?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Jedna z sióstr Bukowskich napisała post „O związkach  karmiących się dawną fajnością”. Na samym końcu stwierdziła, że „związek to nie są dwie połówki, tylko dwie całości”.  Na ogól zgadzam się z tym co piszą siostry Bukowskie na swoim blogu, lecz w tym przypadku mam zgoła odmienne zdanie.

_MG_9737aPati zastanawia się nad receptą, która sprawi, że związek nie będzie tylko trwały, ale i wciąż szczęśliwy. Według niej trzeba zostać po prostu sobą, mieć własne pasje, nie spędzać ze sobą każdej chwili i pamiętać o tym, że ta osoba nie jest tak pewna „jak woda w kranie” . Owszem, w pewnym sensie ma rację – chociaż z tą wodą to bym się jednak zastanowiła – raczej nie zawsze kran oznacza wodę.;)

_MG_9735a

A tak na poważnie. Z Pawłem jestem w związku od trzech lat. To drugi z moich najdłuższych związków i wierzę, że ostatni. Dla niektórych może ten okres wydawać się krótki, dla innych to już szaleństwo. Tyle lat z jedną osobą? Jak widać, to możliwe. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego partnera. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z kimś innym. Ale również nie wyobrażam sobie, żeby w nasz związek mogła wkraść się rutyna. Po prostu oboje na to nie pozwalamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie czułabym się szczęśliwa w momencie, kiedy moje życie stałoby się nudne, rzeczywistość szara, a dni wlokące się poprzez powtarzanie bez przerwy tego samego schematu. Kiedy coś nie podoba mi się w moim życiu staram się to po prostu zmienić. Już samo próbowanie sprawia, że nie mam czasu na rutynę, a nawet myśl o niej.

_MG_9573a

To samo jest w związku moim i Pawła.  Jeśli jest coś nie tak – po prostu rozmawiamy i staramy się to zmienić. Nauczyłam się opierać swój związek na szczerej rozmowie. Jeśli czujemy, że czegoś nam zaczyna brakować – to szukamy to razem i uzupełniamy wszelkie luki. Nie jesteśmy dwoma całościami. Jesteśmy połówkami, które się uzupełniają, które się motywują i każdego dnia zapewniają o swojej miłości. Nie tylko słowami, ale i czynami. To nie jest romantyczna miłość. To jest prawdziwa miłość. Nie potrzebujemy wielkich uniesień, codziennych róż czy drogich prezentów. To nie o to chodzi. Związek polega na trosce, wspieraniu, motywowaniu do działania oraz do spełniania tak samo własnych jak i wspólnych marzeń. Jeżeli skupilibyśmy się na tym, tak jak pisze Pati, aby pozostać sobą, aby spełniać swoje pasje, spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi itd. to w końcu związek nie przetrwałby. Zaczęlibyśmy się od siebie zbyt oddalać. W końcu spędzalibyśmy więcej czasu osobno niż razem. To byłoby coś podobnego do związku na odległość.

10705359_712961502074436_800401025_n

Chciałabym zwrócić też uwagę na stwierdzenie „znać się jak łyse konie”. Fajnie to brzmi, nie powiem, ale wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Mogłabym powiedzieć, że znam Pawła doskonale, ale raczej to nie jest prawda. Myślę, że nigdy nie poznamy do końca drugiej osoby. Każdego dnia odkrywamy w niej coś nowego, tak samo jak i w sobie. Siebie tez nie zawsze znamy w stu procentach. Aby związek był trwały i szczęśliwy trzeba właśnie chcieć na nowo siebie poznawać. Nie tylko pozytywne strony, lecz również wady. Dzięki temu możemy zacząć nad nimi pracować,  uczyć się być lepszymi – zaznaczam, że nie chodzi tu o zmianę dla drugiej osoby, lecz dla samego siebie.

 10715827_712961495407770_408502840_nTak więc, według mnie recepta na trwały związek, z uczuciami jakimi darzyliśmy tą drugą osobę na jego początku, polega na znalezieniu złotego środka pomiędzy byciem ze sobą, wspieraniem siebie, odnalezieniem wspólnych pasji, odkrywaniem czegoś nowego, a nawet spotykaniem ze wspólnymi znajomymi – tak aby nigdy nie nudzić się we własnym towarzystwie. Jeżeli się chce to zawsze coś się znajdzie. A przy tym – to co pisała Pati – nie rezygnowaniem z siebie, z własnych marzeń czy celów i nie utrudnianiem drugiej osobie tego samego, a wręcz jej motywowaniem. Po prostu należy nieustannie dbać o związek.

6 komentarzy

  1. Popieram Twój post. Związek polega na tym, aby się kochać, wspierać, pomagać, uzupełniać, motywować. Ja z moim partnerem jestem od prawie 5 lat i wiadomo są czasem trudne chwile, ale na tym to wszystko polega, żeby te trudne chwile przezwyciężać.

  2. Już po zdjęciach widać, jacy jesteście szczęśliwi. :) Nie znam się na związkach, w żadnym nie byłam, obserwuję jedynie rodziców (42 lata razem) i wiesz, powiedziałabym w sumie to samo: dwie osoby, „które się uzupełniają, które się motywują i każdego dnia zapewniają o swojej miłości”, tylko że użyłabym jednak słowa „całości”, nie „połówki”. :) Nie wydaje mi się, że w koncepcji dwóch całości chodzi o stawianie na własny rozwój kosztem związku. Chodzi chyba o to, że „połówka” jest nacechowana negatywnie, bo sugeruje jakąś niepełność.

    1. Fragment o połówkach ogólnie odniosłam do tego co napisała Pati na swoim blogu. Odniosłam wrażenie, że napisała tam o dwóch całościach w takim znaczeniu – dwie oddzielne osoby, dwa różne życia. Taki bardziej popularny współcześnie „luźny związek”. Ja postrzegam to w ten sposób, że mój partner mnie uzupełnia, dzięki niemu zaczęłam dostrzegać wiele rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. On mnie w pewien sposób dopełnia – dlatego nazywam Go moją drugą połówką. Bez Niego czuję się taka „niepełna”, czegoś mi brak. :) Przyznaję, że początkowo było to nawet niebezpieczne – bo zaczęłam być uzależniona od przebywania w Jego otoczeniu, potem powoli zaczęłam w jakimś stopniu odzyskiwać swoją niezależność, za którą wiele osób mnie podziwiało w czasach szkolnych. Wtedy też sam związek stał się bardziej zdrowszy, jednak nadal uważam, że jesteśmy dwiema idealnie pasującymi do siebie połówkami. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *