Shane Filan – You and Me

https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/evokeuploads/2014/02/Shane-Filan-You-and-Me-2013-1200x1200.png

 

Należę do tej grupy osób, dla których muzyka jest jak powietrze, nie potrafię bez niej żyć. Nie mam jednego określonego gatunku, którego bym słuchała. Zawsze wybieram utwory odzwierciedlające mój aktualny nastrój. Czasami jest to rock, innym razem reggae, a w chwilach kiedy potrzebuję motywacyjnego kopa najczęściej słucham rapu.

Obecnie jednak molestuję non stop, dzień w dzień debiutancką płytę mojego ukochanego piosenkarza, członka nie istniejącego już, a uwielbianego przeze mnie, zespołu Westlife. Shane Filan zdobył moje serce już w czasach mojego dzieciństwa, nie tylko swoim wyglądem, ale przede wszystkim niesamowitym, niepowtarzalnym głosem. W czasach kiedy już moim celem życiowym nie było podkochiwanie się we wszelkich możliwych gwiazdach, zaczęłam podziwiać go za pracowitość, dbanie o rodzinę – ogólnie za sposób życia i postrzeganie świata. Jako, że angielskiego wówczas prawie w ogóle nie znałam, ciężko mi było zbierać o nim jakiekolwiek informacje. Niestety w Polsce ani on, ani zespół nie jest wyjątkowo popularny. Ale z pomocą przyjaciół, słownika i internetowego translatora miałam możliwość poznawania osobowości swojego największego idola.

 

Kiedyś usłyszałam od znajomej niezbyt miłe słowa, ale z czasem myślę, że było w nich trochę prawdy. Usłyszałam mianowicie, że tak naprawdę ja nie „kocham” zespołu Westlife, lecz samego Shane`a i gdyby kiedykolwiek zespół się rozpadł, ja poszłabym właśnie za nim. Chłopacy poszliby w odstawkę. Jest to prawda w tym sensie, że dzisiaj nie interesuje się na tyle życiem czy karierą Marka, Nicky`ego czy Kiana, tak jak dzieje się to w przypadku Shane`a. Jednakże kiedy usłyszę jakąś wiadomość na ich temat, zobaczę ich czy usłyszę nadal cieszy mi się serce, a na twarzy pojawia się uśmiech. Wobec tego chyba nie można powiedzieć, że interesowałam się zespołem tylko ze względu na Shane`a. Każdy z nich był mi bliski, a Shane… Shane po prostu w większym stopniu zdobył moje serce. :)

 

W momencie gdy zespół się rozpadł byłam zmartwiona, ale zdawałam sobie sprawę, że taki dzień w końcu by nadszedł. Starałam się na to patrzeć pozytywnie – dla każdego z nich mogłaby być to nowa szansa, mogli zacząć się spełniać w inny sposób, niezależnie od siebie. I tu przyznaję szczerze, najważniejsze dla mnie było to aby Shane nie przestawał śpiewać! Życie bez jego głosu w nowych utworach byłoby to coś strasznego dla mnie. Towarzyszył mi on w wielu ważnych momentach, a nawet będzie jeszcze towarzyszył mi w tym najważniejszym dniu. W jaki sposób? Przekonacie się w odpowiednim czasie ;)  Tak więc wyobraźcie sobie moją reakcję, kiedy dowiedziałam się, że Shane zamierza rozpocząć niezależną karierę piosenkarza! Radość ogromna, a potem… (nie)cierpliwe czekanie na efekty pracy… :)

 

Zaczęło się… słuchanie fragmentu pierwszej piosenki, poznanie całości utworu, obejrzenie teledysku, poznanie całej listy utworów, słuchanie kolejnych, czytanie informacji, oglądanie wywiadów, zdjęć, okładki albumu… i jest!

 

 Shane Filan – „You and me”

 

4 listopada 2013 została wydana przez Capitol Records płyta, której tak długo oczekiwałam. Album znacznie przewyższający moje oczekiwania.  Jednym słowem – cudo!

 

Mimo, że przesłuchałam całą po kilkanaście razy nie potrafię wskazać ulubionego utworu. Każdy ma coś w sobie. Zresztą jednego mogliście już posłuchać u mnie na blogu od jakiegoś czasu. Radosny, motywujący, podnoszący na duchu. Idealny.  Z tego co słyszałam to teksty utworów były pisane z myślą o żonie Shane`a, o ich przepięknej miłości, takiej o której każdy z nas marzy i śni. Kiedy na nich patrzę, to wydaje mi się, że to związek wręcz idealny. Ogromnym plusem jest to, że praktycznie teksty pisał sam Shane!

 

Najczęściej towarzyszą mi takie utwory z debiutanckiej płyty Shane`a jak „All You Need to Know”, „Knee Deep In My Heart”, „In the End”, „Everytime” oraz tytułowa „You and Me”. Ale również pozostałe – „Everything to Me”, „About You”, „One of These Days”, „Always Tommorow”, „When I Met You”, „Everything`s Gonna Be Alright”, „Coming Home” czy „Baby Let`s Dance” są naprawdę świetne! Poraża mnie, z pozytywnym sensie, także ich ilość! Nie spodziewałam się, że będzie ich aż trzynaście!Niestety w tej chwili album nie jest w sprzedaży w Polsce. Możemy kupić go jedynie przez internet na stronach sklepów zagranicznych.. bądź jak ktoś ma możliwość to w tamtejszych sklepach stacjonarnych.

 

Album jest dostępny w trzech różnych wersjach:

– Standard 13 track CD/digital download

– Deluxe 21 track CD/digital download (fizyczna wersja posiada 8 utworów bonusowych na drugim dysku)

– Super Deluxe 13 track CD/DVD (opcja dostępna tylko fizycznie i za pośrednictwem oficjalnego sklepu Shane`a)   

 

Ktoś chce mi zrobić prezent na Boże Narodzenie i podarować trzecią wersję…? ;) 

 

 

Aby was trochę zachęcić do głębszego zapoznania się z Panem Filanem – przed wami dwa single z albumu… ;) Miłego słuchania!

18 komentarzy

  1. Dla mnie muzyka nie jest aż tak ważna jak powietrze, ale kiedy już się w coś wkręcę to koniec świata. Obecnie mam fazę na Bastille, ale muszę przyznać, ze ten kawałek, który leci mi teraz z głośników (czyli In the end) jest całkiem przyjemny ;)

  2. Dla mnie muzyka jest ważna, ale nie najważniejsza. O tym piosenkarzu usłyszałam… Właśnie teraz. Przesłuchałam te jego utwory, co tu zamieściłaś i w zasadzie nie przekonują mnie. Przesłucham inne, może te nie były trafione? Zobaczymy. Ale wiem, że mnie tak nie urzeknie, jak Ciebie :)

  3. Dla mnie również muzyka jest jak powietrze, ale akurat o tym muzyku nigdy nie słyszałam, ani o jego wcześniejszym zespole.
    Ja natomiast od roku pozostaję wierna skrzypcom i grającej na nich Lindsey Stirling. Nawet teraz mam włączoną jej muzykę. ;)
    Pozdrawiam ciepło.

  4. Czytałam. Już kiedyś było o tym głośno.. Jednak moja kuzynka używa go już od ponad roku i ma cudowne paznokcie po tej odżywce, także postanowiłam i ja ją wypróbować.. I powiem szczerze, że mimo iż stosuję ją od niedawna to już widzę znaczną poprawę ! :)

    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *