Smaczny Targ „Bez Glutenu”

_MG_5146a

Jednym z czynników, dla którego zdecydowałam się na przeprowadzkę do Warszawy, były możliwości jakie oferuje każdemu, kto naprawdę chce po nie sięgnąć. Byłam zafascynowana tym ile dzieje się w tym mieście! Najchętniej każdego dnia uczestniczyłabym w kolejnych wydarzeniach. Jednak obawiam się, że wówczas szybko by mi się to znudziło. A tak to wciąż czuję niedosyt. Każdego dnia chcę smakować stolicę Polski. Kawałek po kawałku. Powolnie, intensywnie… Delektować się nim.

_MG_5120a

Delektować mogłam się również przysmakami na Smacznym Targu „Bez Glutenu”, który odbył się w ubiegłą niedzielę w warszawskiej Klubokawiarni „Znajomi znajomych”.  Odkąd staram się zdrowo odżywiać takie „imprezy” bardzo przyciągają moją uwagę. Dla mnie to prawdziwe źródło inspiracji. Dzięki nim mam okazję nie tylko spróbować nowych zdrowych produktów, ale też dowiedzieć się jakie zamienniki mogę wprowadzić w swojej kuchni, aby jeszcze bardziej dbać o zdrowe posiłki.

_MG_5108a_MG_5109a

Tak w ogóle, to myślę, że ten rok będzie u mnie pod znakiem poznawania nowych smaków. Tym razem (wreszcie!) miałam okazję spróbować wszelkich odmian hummusu i pesto. Niestety od momentu, kiedy zobaczyłam tikka masala wszystko inne mogło dla mnie zniknąć. To jest PRZEPYSZNE! Byłam już dosłownie w siódmym niebie, kiedy jeszcze dodatkowo jeszcze spróbowałam laddu kardamonowego i kokosowego oraz  indyjskiej czekolady. Raj dla podniebienia! Jednak ciągnie mnie do Indii na każdym kroku.;)

_MG_5105a_MG_5107a

Jednak na targach zdecydowanie najbardziej spodobali mi się ludzie. Uwielbiam patrzeć na ludzi z pasją! Iskierki w oczach kiedy opowiadają o swoich produktach… od razu chce się je kupować. Panowie z firmy  Zotter byli tego najlepszym przykładem. Gdybym miała możliwość to kupiłabym wszystko co mieli do zaoferowania. Nie dość, że same czekolady smakują niesamowicie to jeszcze przedstawiciele potrafili mówić o nich z taką pasją! W ciągu kilku minut poznałam historię firmy, to czym ich czekolady różnią się od tych sklepowych, a do tego tyle rodzajów czekolad, że w głowie mi się to jeszcze nie mieści!;) Zostałam również poczęstowana prawdziwym ziarnem kakaowca! Przy okazji dowiedziałam się, że tak naprawdę miazga kakaowa (która jest półproduktem do wyrobu czekolady) ma tak naprawdę niewiele wspólnego z ziarnem kakaowca. Kiedy napisałam do firmy w celu dokładniejszego poznania tego tematu, zostałam odesłana do dwóch artykułów. Teraz i wam również je polecam, jeśli jesteście zaciekawieni o co w tym wszystkim chodzi. [Pierwszy, Drugi]. Od siebie dodaję jeszcze ten. Podobno ktoś powiedział, że „życie jest zbyt krótkie, by jeść marną czekoladę”, dlatego ja od tej pory będę wolała raczej kupić jedną porządną czekoladę niż wydawać pieniądze na czekoladopodobne wytwory, które spotykamy w sklepach najczęściej.

_MG_5097a

Podczas targów spróbowałam również onigiri, które jednak mnie nie zachwyciło. Natomiast Paweł stwierdził, że jadł w swoim życiu lepsze. Kupiliśmy sobie też desery z mleczka kokosowego, musu malinowego i truskawkami oraz drugi, którego jeden składnik jaki pamiętam to awokado.;) Wybaczcie. Pamięć zaszwankowała.;) Skusiły nas też przepyszne kotlety z kaszy gryczanej z suszonymi pomidorami. Na sam koniec zdecydowaliśmy się jeszcze na naleśnika z owocami tropikalnymi wykonany między innymi z mąki kukurydzianej i gryczanej. Smakował zupełnie inaczej niż takie „normalne” naleśniki. Był bardziej suchy, ale jednak smakował dość dobrze.  A żeby w domu nie pić ciągle jedynie zielonej herbaty, zafundowaliśmy sobie herbatę owocową z pigwowca japońskiego. Mmm. Smakuje cudownie! Taka mała odmiana na jakiś czas.;)

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *