Jorge Bucay, Silvia Salinas – Kochać z otwartymi oczami

_MG_0291a

„Weekend z książką” to cykl sobotnich postów w których będą ukazywały się recenzje pojedynczych książek, bądź krótkie opinie na temat trzech ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji, czyli „Ostatnio przeczytane”.

http://psycholog-pisze.pl/wp-content/uploads/2015/03/Kochac_z_otwartymi_oczami_BUCAY_REPLIKA2014_okkl72dpi.jpg

O książce Jorge Bucay’a „Kochać z otwartymi oczami” wspomniałam już w ubiegłotygodniowej recenzji innej pozycji autora, a mianowicie „Listy do Klaudii”. Już wówczas zdradziłam, że bardzo mi się spodobała i była dla mnie swoistą lekcją. Dała mi porządnego kopa w tyłek i wytknęła mi najbardziej drażliwe słabości czy niedoskonałości mojej osobowości.

 

Książka „Kochać z otwartymi oczami” ujęta jest w podobną formę co „Listy do Klaudii” jednak trochę udoskonaloną i uwspółcześnioną. Mamy tu do czynienia z wymianą e-maili między kobietą psychologiem terapeutą a dwoma mężczyznami, którzy w przypadkowy sposób korzystają z jednego adresu poczty elektronicznej. Laura wysyła wiadomości do swojego znajomego, z którym zamierza napisać książkę, jednak odczytuje je przypadkowy, typowy mężczyzna, który nie radzi sobie w związkach. Robert początkowo nie zawraca sobie głowy nietypowymi e-mailami, jednak po pewnym czasie postanawia przeczytać jednego z nich. W ten sposób zostaje zaintrygowany przez kobietę i choć początkowo uważa jej teksty za idiotyczne, mimowolnie zaczyna snuć na ich temat refleksję. Doprowadza to do tego, że nie może doczekać się kolejnych listów…

 

Nieraz zaznaczałam, że związek z moim partnerem opieram przede wszystkim na szczerej rozmowie. Nie chcę przed swoją drugą połówką niczego ukrywać i tego samego oczekuję w zamian. Milczenie, skrywanie własnych uczuć bądź zamykanie się w sobie nie daje nic, albo jedynie nieporozumienia i kłótnie. Według mnie nawet najgorsza prawda jest od tego lepsza. Nie można jednak ograniczać się tylko do „a dobra powiem co myślę i koniec tematu”.  Nie, to nie o to chodzi. Wyjawiając swoje pewne myśli, odkrywając przed drugą osobą własne, najskrytsze uczucia czy wreszcie rozmawiając z nią szczerze, poznajemy samych siebie. Zauważamy wówczas własne błędy, a dzięki temu mamy możliwość rozpoczęcia pracy nad nimi. Po przeczytaniu książki Jorge Bucaya „Kochać z otwartymi oczami” zdałam sobie sprawę, że czasami jednak to nie wystarcza…

 

Jestem uparta i czasami nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś może mieć rację. Nie zdarza się to często, lecz takie sytuacje mają niestety miejsce. Najbardziej zabolała mnie świadomość, kiedy okazało się, że zachowuję się tak w stosunku do swojego życiowego partnera. To było jedno z kopnięć, jakie dał mi autor poprzez swoją książkę. Na przykładach, które wydarzyły się również w naszym związku, uświadomił mi ile razy nie miałam racji. Ale dzięki temu zaczęłam na to zwracać szczególną uwagę i w tym kierunku rozpoczęłam pracę nad sobą i swoim charakterem. Czasami trafiałam także na opis sytuacji, kiedy właśnie ja miałam rację, ale nie potrafiłam do końca wytłumaczyć Pawłowi o co mi chodzi. Słowa Jorge Bucay’a mi w tym pomogły i wiele sporów dzięki temu zostało między nami rozwiązanych.

 

Wiecie, bardzo lubię książki, którym „żyję” podczas czytania. Tak było w tym przypadku. Co chwilę chodziłam do Pawła rozpoczynając rozmowę „A wiesz, w tej książce pisze o…”, „Dowiedziałam się z tej książki, o…” etc. To była dla mnie skarbnica wiedzy na temat związku i tego jak na niego może wpłynąć praca nad samym sobą. To książka, która zdecydowanie polecam każdej parze, która pragnie pracować nad swoim związkiem i relacjami jakie w nim panują. To książka dla ludzi, którzy chcą otworzyć oczy i pokochać swojego partnera takim jakim jest, a nie jego wyidealizowany przez nas przez nas obraz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *