Jorge Bucay – Listy do Klaudii

_MG_0291a

„Weekend z książką” to cykl sobotnich postów w których będą ukazywały się recenzje pojedynczych książek, bądź krótkie opinie na temat trzech ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji, czyli „Ostatnio przeczytane”.

http://psycholog-pisze.pl/wp-content/uploads/2014/09/Listy_do_Klaudii_BUCAY_REPLIKA_wyd2_72dpi.jpg

„Zawsze uważałem, że najpiękniejszą odpowiedzią na ‚Bardzo cię kocham’ jest zdanie: ‚A ja czuję się bardzo kochana’.”

 

Argentyński pisarz Jorge Bucay zainteresował mnie swoją osobą po przeczytaniu jednej z jego książek pod tytułem „Droga do samozależności”. Nie zawsze zgadzałam się ze wskazówkami przedstawionymi przez autora w wspomnianej pozycji. Jednak psychiatra-psychoterapeuta zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam zapoznać się z jego pozostałym dorobkiem. Tym sposobem w moje ręce trafiła napisana w nie do końca typowej formie książka „Listy do Klaudii”.

 

Tytułowa Klaudia jest adresatką listów pisanych przez autora książki. W takiej też formie jest ujęte całe dzieło. Otrzymujemy jednak same wiadomości do młodej przyjaciółki, lecz nigdy odpowiedzi od niej. To sprawia, że sami stajemy się odbiorcami i nieświadomie w naszych głowach tworzą się nasze własne przemyślenia. Autor pisze o samopoznaniu, świadomości, miłości  czy motywach postępowania, lecz to wyłącznie do nas należy refleksja nad jego słowami.

 

To pierwsze dzieło, które wyszło spod pióra Jorge Bucay’a. Po jej lekturze sięgnęłam od razu po kolejną pod tytułem „Kochać z otwartymi oczami”. I szczerze mówiąc z tych trzech „Listy do Klaudii” wypadły w moich oczach najsłabiej. Owszem, można dowiedzieć się sporo na temat samej metody Gestalt, ale… jako całokształt książka wypadła naprawdę blado. Czytając, że jego pacjenci sami namawiali do opublikowania tychże listów, spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. A otrzymałam co najwyżej sporą dawkę śmiechu, bo tylko tyle wywoływały we mnie niektóre fragmenty książki. Nie mówię, że wszystko w książce nadaje się tylko i wyłącznie do kosza. Jorge Bucay czasami potrafi napisać coś, co ruszy w głębi człowieka. Chociażby słowa zamieszczone na początku recenzji. Jako siostra fotografa zwróciłam również uwagę na ćwiczenie terapii Gestalt, gdzie autor wyobraża sobie, że jest aparatem fotograficznym. Jednakże ogólnie książka „Listy do Klaudii” będzie mi się już kojarzyła  głównie właśnie z poprawą humoru, bo czytając słowa „Klaudio, ile czasu do Ciebie nie pisałem! Nie chciało mi się…” nie potrafię się nie śmiać. Wiem, wiem – ważne jest to co autor napisał dalej, ale jednak mimo wszystko to zdanie zawsze będzie wywoływało na mojej twarzy szeroki i szczery uśmiech.;) Ponadto autor ma u mnie ogromny plus za formę książki, która od razu skupiła moją uwagę i bardzo mi się spodobała. Po cichu liczę, że autor w kolejnych pozycjach również będzie zaskakiwał mnie oryginalnymi formami.

 

W przeciwieństwie do pozycji „Kochać z otwartymi oczami”, która była dla mnie swoistą lekcją, „Listy do Klaudii” nie potrząsnęły mną, nie dały kopa w tyłek, ani nie wytknęły mi własnych błędów.  Czytałam listy po kilka razy, za każdym kolejnym starałam skupić się coraz bardziej. Jednak to nic nie dawało. Prócz czysto naukowych informacji, nie przeczytałam tak naprawdę nic odkrywczego. Chociażby wspomniane przez autora używanie słów „muszę” zamiast „chcę” jest mi już od dawna dobrze znane. Być może nie dotyczą mnie kwestie poruszane przez Jorge Bucay’a w „Listach do Klaudii”. Być może sama już tym z wszystkim sobie poradziłam, albo może to jeszcze nie czas, aby poruszać pewne aspekty w moim życiu czy osobowości.

 

„Listy do Klaudii” To przyjemna lektura, przypominająca o tym jak powinny wyglądać relacje międzyludzkie, jak powinna pracować nasza własna świadomość czy dlaczego postępujemy w dany sposób w konkretnej sytuacji. Lecz czegoś mi zabrakło. Czytelnik zostaje jednak zachęcony na samym początku do przeczytania tej pozycji dwa razy. Raz w całości, a kolejny raz wyrywkowo poszczególne listy. Myślę, że skorzystam z tej propozycji i za jakiś czas napiszę czy moje wrażenia na temat tej pozycji uległy zmianie. Jorge Bucay ma jednak coś w sobie, co sprawia, że zapałałam do niego ogromną sympatią. I nawet jeśli jakaś jego książka nie do końca mi się spodobała, to właśnie czuję że warto będzie za jakiś czas do niej sięgnąć jeszcze raz, dać jej drugą szansę i spojrzeć na nią z innej strony.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *