Phillip M. Margolin – Sędzia

100_5350okl

 

Nabrałam ostatnio ochoty na dobry kryminał z elementami thrillera i sensacji. Zajrzałam więc na swoją magiczną półeczkę, na której nigdy nie ubywa książek z kategorii „do przeczytania”, a wręcz każdego dnia pojawia się ich coraz więcej. Wciąż wierzę, że w końcu kiedyś będę na bieżąco.. Taka tam naiwność. Wracając do tematu. Spoglądając na moją rozrastającą się biblioteczkę moje oczy napotkały Sędziego. Na dodatek Sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Ma się te znajomości, co nie? Zwyczajowo określa się go jako Sąd Ostatecznej Szansy. Na poniektórych autorach (bądź wydawnictwach) czasami również stosuje się taki Sąd Ostatecznej Szansy, ale tym razem rozprawa przeciwko Philipa M. Margolina w sprawie jego książki pod tytułem „Sędzia” trafiła do Sądu Pierwszej Szansy. Jesteśmy właśnie świeżo po rozprawie. Jak brzmi wyrok?

 

Do Sądu Najwyższego Stanów  Zjednoczonych trafia wniosek apelacyjny Sarah Woodruff, policjantkę dwukrotnie (!) oskarżoną o zamordowanie swojego byłego partnera Johna Finleya. Kiedy już rewizja wyroku ma zostać odrzucona, za sprawą sędzi Felicii Moss głosowanie zostaje odroczone. Okazuje się, że taka decyzja nie wszystkim się jednak spodobała…

 

Każda książka poruszająca kwestie prawne zwróci moją uwagę. Prawo jest jedną z największych moich pasji, więc nawet pomiędzy nauką do sesji lubię poczytać mniej zobowiązujące lektury, które jednocześnie przybliżają mnie do tematyki prawniczej, a z drugiej dają mi niesamowitą przyjemność.  A do tego odrobinę adrenaliny i radości z samodzielnego rozwiązywania kolejnych zagadek. W przypadku książki Philipa M. Margolina pod tytułem „Sędzia” kilka z nich udało mi się rozwiązać i kiedy już byłam pewna zakończenia historii… autor postanowił zagrać mi jednak na nosie i całkowicie zaskoczyć! Kompletnie się tego nie spodziewałam, mimo, że wszystko okazało się spójne i racjonalne.

 

Sama fabuła początkowo wydawała mi się wyjątkowo mało interesująca, szczególnie jeśli chodziło o wydarzenia na tajemniczym statku China Sea, które okazują się być powiązanie ze zdarzeniami w Sądzie Najwyższym i sprawą Sarah Woodruff. Okazało się jednak, że z każdym kolejnym zdaniem cała ta intryga coraz bardziej mnie absorbuje, a zakończenie sprawy Sarah Woodruff intryguje i ciekawi. Przyznaję, że czasami gubiłam się w nazwiskach poszczególnych postaci ale to raczej wynikało z faktu, że jestem niezmiernie niecierpliwym czytelnikiem, którego fabuła tak „pochłonęła”, że chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej, że tylko przelatywałam wzrokiem po profesjach bohaterów i później ciężko było mi się połapać kto jest kim. Zwróćcie na to uwagę podczas lektury, ponieważ w pozycji Philipa M. Margolina występuje bardzo dużo różnorodnych prawników, policjantów, dziennikarzy etc. – m.in. prywatny detektyw Dana Cutler, młody prawnik Brat Miller czy agent FBI Keith Evans.   Dzięki temu akcja ciągle jest napięta, nieustannie coś się dzieje. Nie ma czasu na nudę! Niektórym osobom może się nie spodobać zabieg retrospekcji, mieszania zdarzeń teraźniejszych z wydarzeniami z przeszłości. Jednak myślę, że zostało przedstawione to tak, że raczej nie ma z tym większego problemu, nawet przy minimalnym skupieniu.

 

Sąd Pierwszej Szansy w sprawie Philipa M. Margolina orzeka, że wcześniej wymieniony autor zasługuje na uwagę wszystkich miłośników thrillerów prawniczych i kryminałów. Jego książka pod tytułem „Sędzia” spełnia wszystkie przynajmniej podstawowe wymagania i nie budzi żadnych zastrzeżeń.

 

3 komentarze

  1. Do kryminałów dalej się przekonuję, ale niekoniecznie intrygują mnie te typowo prawnicze. Aczkolwiek jakby nie patrzeć, spora ich część zaczyna lub kończy się w sądzie, więc co tu się dziwić. Jednak po powyższą nie sięgnę, bo jakoś fabuła mnie nie zaciekawiła na tyle. A zabieg retrospekcji czy mnogość postaci mnie nie odrzuca, wręcz przeciwnie. Ale pod warunkiem, że to wszystko tworzy spójną całość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *