Życia mi za mało!

_MG_5675a

 

– Jeszcze tylko dwa miesiące, a potem będę miała więcej czasu na błogie lenistwo… Pff. Kogo ja oszukuje? Przecież zaraz znowu sobie coś dodatkowego wynajdę.;)

 

Tak jest cały czas. Ten rok miał być dla mnie intensywny, ale spokojny. Minęło już prawie pół roku, a ja wciąż gnam do przodu. Gonię się z czasem każdego dnia. Zaczęłam prowadzić kalendarz, bo przestałam już „ogarniać” co mnie jeszcze czeka do zrobienia. Co chwilę odnajduję nowe okazje, których nie potrafię zbagatelizować. Podejmuje się nowych wyzwań, wciąż próbuję czegoś nowego. Coraz częściej wychodzę ze strefy komfortu.

 

Ale spokojnie! Nie popełniam ubiegłorocznego błędu. Znajduję czas na odpoczynek i sen. Nie chodzę przemęczona, śpię po siedem godzin i znajduję czas na treningi. Jednak bardzo rzadko kiedy leżę bezczynnie. Jeżeli decyduję się na jakiś rodzaj błogiego lenistwa, to najczęściej jest to wyjście z przyjaciółmi do kawiarni czy kina. Staram się nie marnować czasu. I tak mi go za mało! Jakiś czas temu rozmawiałam ze swoją przyjaciółką, że jedne życie to dla mnie za mało, na wszystko co bym chciała w nim zrobić. Jest tyle możliwości, tyle ciekawych rzeczy do spróbowania, krajów do odwiedzenia! Mnie zwyczajnie nosi! Mimo, że z natury jestem spokojna, to nie potrafię usiedzieć w spokoju. Taki mały paradoks.;) Do tego jestem niecierpliwa – chcę mieć wszystko od razu. I to sprawia, że biorę na siebie dużo na raz. Często przez to cierpię, ale ogólnie w rezultacie jestem niesamowicie szczęśliwa. A to jest dla mnie najważniejsze. Kiedy ja jestem szczęśliwa to i ludzie w moim otoczeniu będą się lepiej czuli.:)

 

W maju podjęłam się kolejnego wyzwania. Miałam wahania przez kilka dni, czy dobrze robię. Ale teraz jestem pewna, że tak! Chciałam zacząć w tym roku podróżować, a teraz prawdopodobnie średnio co 2 miesiące będę jeździła do Trójmiasta. Przy okazji poznaję świetnych, pozytywnych ludzi, dzięki którym uczę się nowych rzeczy i wychodzę ze swojej strefy komfortu. Cały czas się rozwijam! Uwielbiam to!

 

W sierpniu wesele. Mnóstwo guziczków do zapięcia, aby wszystko wyszło jak najlepiej. Trudniej jest, tym bardziej, że zaczyna mi się sesja już niedługo. Ale dam radę. Plan działania mam już prawie gotowy, jeszcze trochę wytrwałości i konsekwencji działania, a sukces gwarantowany!:)

 

Wiecie co jeszcze ciekawego u siebie zauważyłam? Kiedy dopada mnie „dołek”… tak, tak! Ja tez mam złe dni!  W takim momencie, mimo, że jest mi smutno, może nawet zaczynam narzekać… to nie potrafię położyć się i nic nie robić! Jest mi smutno, ale i tak robię wszystko co sobie zaplanowałam. A to sprawia, że w pewnym momencie zwalczam negatywne emocje, często szybciej rozwiązuję problemy i ponownie na mojej twarzy pojawia się szczery uśmiech.:)

 

Często ubolewam, że nie mam na coś czasu. Źle się czuję, kiedy piszę na blogu „już jestem z powrotem!”, a zaraz potem znowu znikam. Pracuję nad tym cały czas, bo teraz już wiem, że to jest kwestia zaplanowania sobie czasu. Tak często marnujemy czas na niepotrzebne nam w życiu bzdety, a potem mówimy, że nie mamy kiedy zrobić czegoś cennego dla naszego życia. Ja nie chcę tak więcej robić, dlatego pracuję nad tym, aby mój tryb dnia był jak najbardziej owocny nie tylko dla mnie, ale również moich bliskich!:)

7 komentarzy

  1. Z tym oszukiwaniem siebie to poważna sprawa ;) Wielu ludzi tak robi. Od obietnic do spełnienia ich daleka droga. Ja mam czasami ogromne wyrzuty sumienia, że coś sobie postanawiam, a potem „znowu brakuje czasu”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *