Ja na to jak na lato – Agnieszka Błażyńska

Ja na to jak na lato, Agnieszka Błażyńska

Ja na to jak na lato – Agnieszka Błażyńska

 

W grudniu 2018 roku na moim blogu pojawiła się recenzja debiutu literackiego Agnieszki Błażyńskiej, powieści pod tytułem „Do Wigilii się zagoi”. Niestety moja opinia na jej temat nie była zbyt pozytywna. Wspominałam w niej wówczas, że mam nadzieję, iż kontynuacja tej książki będzie dużo lepsza. Drugą część otrzymałam od wydawnictwa już jakiś czas temu. Jednak dopiero teraz zebrałam się w sobie, aby napisać swoje odczucia na jej temat. Bardzo ciężko było mi się do tego zmobilizować z jednego powodu. Również w przypadku „Ja na to jak na lato” nie jest za dobrze. 

 

Ekipa przyjaciół, lato, Open’er Festival

 

Tym razem fabuła powieści rozgrywa się w środku lata. Rafał zaprosił Dominikę, Finkę, Martynę, Heńka i Ksawerego na Open’er Festival do Gdyni. Jako artysta wizualny przygotował pokaz wideoartu do jednego z koncertów. Wizja wakacyjnego wyjazdu nad morze wszystkim się spodobała. Jednak na miejscu okazuje się, że wspólny wyjazd przyjaciół od samego początku zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż to sobie zaplanowali.

 

Przesadnie dbający o swój wygląd i lubiący wygodę Heniek nie za dobrze czuje się na polu namiotowym, które miało być ich miejscem noclegowym. Jednak Martynie, jego dziewczynie, spanie w namiocie bardzo odpowiada. Wkrótce okaże się, że pojawi się między nimi jeszcze kilka różnic, które mogą zatrząść fundamentami ich relacji. U kolejnej pary – Rafała i Dominiki – także powstaną pewne rozbieżności. Kobieta chce maksymalnie korzystać z uroków festiwalu, natomiast mężczyzna praktycznie tuż po przyjeździe woli iść spać, aniżeli brać udział w koncertach i imprezować. Jednak również w ich przypadku to dopiero wierzchołek góry lodowej. 

 

Natomiast Finka na miejscu spotyka dawnego znajomego będącego instruktorem fitnessu prowadzącym własny kanał na Youtube. Na co dzień spokojna i rozsądna dziewczyna podczas festiwalu podejmuje decyzję o wprowadzeniu kilku, szalonych jak na jej osobę, zmian w swoim życiu. A Ksawery… Już pierwsza noc dała mu się we znaki i to porządnie.

 

Czy druga część jest lepsza od pierwszej?

 

W moim odczuciu książka „Ja na to jak na lato” trzyma praktycznie taki sam poziom jak jej poprzedniczka. Powieść czyta się szybko, ale równie szybko się o niej zapomina. Mimo, że książka nie jest obszerna, to i tak pojawiały się w niej dialogi czy fragmenty, które według mnie były zbędne. Ani nie wnosiły nic konkretnego do fabuły, ani nawet nie były zabawne. Zresztą teoretycznie śmieszne momenty na ogól dla mnie takie nie były. Niestety poczucie humoru autorki do mnie nie trafia. 

 

Ponadto nie podobało mi się podejście bohaterów do pewnych spraw, słownictwo jakim się czasami posługiwali czy nawiązywanie do seksualności przy każdej możliwej okazji. Może nie było tak źle jak w przypadku pierwszej części, ale jednak w dalszym ciągu jestem na nie. Niestety, jeśli chodzi o mnie, to nie mam już ochoty na kolejne spotkanie z twórczością Agnieszki Błażyńskiej. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *