W błogiej nieświadomości, JP Delaney

W błogiej nieświadomości – JP Delaney

„W błogiej nieświadomości” JP Delaney’a, to książka, po którą sięgnęłam w ciemno. Jakiś czas temu przeczytałam „W żywe oczy” jego autorstwa i spodobała mi się na tyle, aby tym razem pozwolić sobie na nieczytanie opisu. Chciałam sprawdzić już podczas lektury czy uda mu się mnie czymś zaskoczyć.

 

Już po kilku pierwszych stronach okazało się, że tak. I to nawet bardzo. JP Delaney stworzył niesamowicie intrygującą oraz wciągającą książkę. Teoretycznie „W błogiej nieświadomości” to thriller, jednak w moim odczuciu to raczej świetnie skonstruowana powieść obyczajowo-psychologiczna z elementami thrilleru. Na szczęście przez to, że nie nastawiałam się na nic konkretnego, nie czułam się z tego powodu rozczarowana.

 

Intrygująca fabuła

 

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Pete Riley wpuszcza do swojego życia Milesa Lamberta. Mężczyzna informuje go, że dwuletni Theo tak naprawdę nie jest synem Pete’a i Maddie. Potwierdzają to nawet testy DNA. Jednak to dopiero początek końca życia w błogiej nieświadomości.

 

Książka „W błogiej nieświadomości” spodobała mi się bardziej niż „W żywe oczy”. Sam pomysł na fabułę totalnie trafił w mój gust, a dodatkowo JP Delaney napisał wszystko tak, że aż ciężko było mi się odrywać od lektury. Lekkie pióro autora sprawiło, że czytanie tej pozycji było czystą przyjemnością. Tym bardziej, że nie zabrakło w niej również sporej dawki emocji. JP Delaney poruszył między innymi kwestie wcześniactwa, bycia tatą na pełen etat czy istnienia różnorodnych metod wychowawczych. W książce pojawił się także motyw problemów na tle psychicznym, między innym aspekt depresji poporodowej.

 

W pewnym momencie zaczęłam się domyślać kto jest odpowiedzialny za całe zamieszanie, jednak myliłam się co do motywów tej osoby, więc autorowi udało się zbić mnie z tropu. Jedynie co mnie zawiodło, to zakończenie. Było dosyć zaskakujące, jednak spodziewałam się, że autor wymyśli coś o wiele lepszego. Niektórzy uważają również za minus irracjonalne zachowanie bohaterów, ale w moim odczuciu było to celowe zamierzenie autora. Sytuacja, w jakiej znaleźli się bohaterowie, sprawiała, że chwilami sami nie wiedzieli co robić czy mówić, aby jej jeszcze bardziej nie pogorszyć. Zaczęli się w tym wszystkim gubić, a przez to w pewnych momentach ich myślenie przestawało być racjonalne.

 

Być może w książce „W błogiej nieświadomości” można znaleźć kilka mankamentów. Jednak mnie sama fabuła na tyle zaciekawiła, że przymykałam na nie oko i dałam się całkowicie porwać historii stworzonej przez autora.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *