Do sięgnięcia po debiutanckie dzieło Doroty Ponińskiej pod tytułem „Podróż po miłość. Emila” skłoniła mnie intrygująca okładka, pozytywna opinia o książce mojej ulubionej polskiej pisarki Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk, ale przede wszystkim ciekawa fabuła ze światem Orientu w tle! A w Bliskim Wschodnie jestem wprost bezgranicznie zakochana! Nie było więc innego wyjścia jak tylko zapoznać się z tak dobrze zapowiadającą się powieścią historyczną.

Emilia Konarska swoją podróż zaczyna, o dziwo, w szkole klasztornej, który jest dla niej domem od najmłodszych lat. To właśnie tam przyjeżdża Tatar Selim z wiadomością, że jej ojciec życie, lecz trafił do niewoli tureckiej i potrzebuje pomocy. Pomimo wielu wątpliwość dziewczyna opuszcza z mężczyzną klasztor jedynie w celu odnalezienia kosztowności jej matki… Jednak los nie pozwoli już jej na powrót… Gdzie się znajdzie? Jak potoczy się jej życie? I czy odnajdzie swojego ojca?

Z ogromnym zainteresowaniem przyglądałam się przemianie Emilii z naiwnej dziewczyny w dorosłą, mądrą i świadomą własnej wartości kobiety. Jak każdy z nas popełniała błędy, lecz na ogół wykazywała się ogromną inteligencją i taktem. Nie była tak głupia i mało obeznana jak to myślał pewien mężczyzna, którego spotkała na swojej drodze. A zdradzę wam przy okazji, że ten bohater wywoła u was nie jedną falę śmiechu. Być może troszkę złośliwego, ale cóż. Niektórzy niestety na to zasługują. Przekonacie się sami.

Z iskierkami w oczach czytałam fragmenty opisujące pobyt Emilii na orientalnych ziemiach. Byłam zafascynowana orientalnym światem przedstawionym przez autorkę w tak obrazowy i czarujący sposób. Moja miłość do Bliskiego Wschodu dzięki Dorocie Ponińskiej stała się jeszcze większa, a także głębsza. A tamtejsi mieszkańcy? Spokój, wzajemna pomoc oraz miłość.. Czas tam płynie powoli, a każde słowo zamienione z inną osobą jest tak przyjemne, że rozmów nie chciałoby się kończyć! Tamten świat jest wspaniały, mimo swoich innych wad. Ale przecież nigdy nie może być idealnie, prawda? Chwilami aż zazdrościłam Emilii nieokrzesanego i tajemniczego Zakira, który miał w sobie to coś. Jednocześnie współczułam im bariery kulturalnej, która między nimi nieustannie widniała. Trudny jest związek między katoliczką a muzułmaninem. Jak myślicie jak młodzi rozwiążą ten problem?

Przeplatanie XIX wiecznych przygód Emilii z życiem III – wiecznego mistyka tureckiego – Rumiego początkowo mnie irytowało. Uwielbiam XIX wiek, więc z pełnym zaciekawieniem czytałam historię Emilii, natomiast rozdziały poświęcone Rumiemu dłużyły mi się niemiłosiernie. Jednak miałam świadomość, że zarys historyczny jest w tej książce niezbędny, a do tego dodaje smaku całej historii stworzonej przez autorkę. I powiem wam, warto było się trochę pomęczyć. Kiedy na pierwszym planie pojawiła się miłość muzułmańskiego Mewlany i tajemniczego, dziwnie zachowującego się Szamsa lektura zaczęła być naprawę interesująca i wówczas mijała mi błyskawicznie! :) Podobało mi się również wspominanie przez autorkę powstania listopadowego czy poezji Adama Mickiewicza.

Po książkę „Podróż po miłość. Emila” warto sięgnąć nie tylko z powodu wątku miłosnego. Dzieło Doroty Ponińskiej to kombinacja intrygujących i ciekawych faktów historycznych, wartych poznania bohaterów tamtych czasów, a także pięknie opisanego magicznego świata orientalnego, którego nie da się nie pokochać! Polecam!

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Nasza Księgarnia, a jeśli zakupisz książkę klikając jedną z opcji poniżej, ja otrzymam z tego niewielką prowizję:

7 komentarzy

  1. Sięgnę po tę książkę za sprawą Rumiego! Co jak co, ale uwielbiam tę postać w książkach. A to za sprawą Shafak. Być może i Ponińska ciekawie o nim napisała? Fabuła ogólnie brzmi ciekawie, więc…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *